Koronawirus – epidemia z probówki

Można było przewidzieć, że dzień w którym z powodu epidemii koronawirusa zostaną zawieszone rozgrywki ligi hokejowej NHL będzie w Kanadzie pierwszym dniem paniki. Jeszcze wczoraj liczbę chorych w prowincji Ontario określano na 35 osób. Dzisiaj mamy już 130 zarażonych. Ta gwałtownie rosnąca liczba oraz brutalne informacje o odwoływaniu większości zgromadzeń, imprez rozrywkowych i zawieszeniu wszystkich zawodowych lig [rozpoczęło się od koszykówki NBA i wiadomości, że zawodnik Utah Jazz Donovan Mitchell został zarażony wirusem], w końcu wieść o odwołaniu lotów z Europy do Stanów Zjednoczonych, postawiła wszystkich na nogi. Torontońska giełda odnotowała największy w historii spadek. Media, dotychczas mętnie informujące o rozwoju epidemii w Europie i nie podające, jak wielka jest liczba zgonów we Włoszech (ostatnio 200 osób w ciągu 24 godzin) rozpoczęły merytoryczną edukację, opartą o profesjonalne wypowiedzi epidemiologów. Najnowszą sensacją jest pozytywny wynik badania na obecność wirusa COVID-19 żony premiera Kanady Sophie Gregoire Trudeau  

Jak zwykle poszedłem dzisiaj do sklepu, by w przerwie od pracy szybko złapać coś z półki na lunch. Nie było to możliwe: supermarket wypełniony był tłumem klientów, pchających do kasy wypełnione po brzegi wózki. Nigdy bym nie przypuszczał, że podobną scenę zobaczę w Kanadzie.

Od początku można zaobserwować dwie tendencje: jedną, bagatelizującą problem epidemii i porównującą koronawirusa do zwykłej grypy, pochłaniającej co roku tysiące ofiar na całym świecie oraz drugą, wyolbrzymiającą rozprzestrzeniającą się epidemię do apokaliptycznych rozmiarów.

Prawda leży pewnie pośrodku, poznamy ja w miarę upływu czasu. Na razie możemy jednak skupić się na faktach i samodzielnie wyrobić sobie opinię.

Wszystko wskazuje, że wirus “wymknął się”  z chińskiego laboratorium BSL-4 w Wuhan i zalicza się do ofensywnej broni biologicznej, skonstruowanej w oparciu o inżynierię genetyczną DNA. Powstał w wyniku manipulacji i “udoskonalania” wirusa SARS, który szalał przed laty w Ameryce. Grozy tej bulwersującej wiadomości dodaje fakt, że prace nad wirusem były prowadzone w Północnej Ameryce. Mówi się o dwóch laboratoriach, jednym w Północnej Karolinie, i drugim w Winnipeg w kanadyjskiej prowincji Manitoba. W jaki sposób wirus i technologia trafiły z Ameryki do Chin, dokładnie nie wiadomo. Prawie nikt nie porusza tego tematu: media milczą, jak zaklęte, a większość niezależnych komentatorów skupia się raczej na efektach katastrofy, a nie na jej przyczynach. Teorię “laboratoryjną” potwierdza opinia doktora Francisa Boyle, autora publikacji o broni biologicznej, eksperta, który nie obawia się mówić prawdy. Według niego, WHO – Światowa Organizacja Zdrowia od początku wiedziała, skąd pochodzi wirus i po co został stworzony. Zdaniem Francisa Boyle koronowirus jest dużo bardziej niebezpieczny od SARS.

https://www.youtube.com/watch?v=TsyujjitOFM

 

Video zostało usunięte z YT z powodu “naruszenie zasad użytkowania YT”. Poniżej udało się znaleźć fragment długiego wywiadu dr Francisa Boyle.

.

A tutaj całość:

dr Francis Boyle Interview

Nastroje uspokaja się statystyką, dowodzącą, że “zaledwie” 2.5-3.5% pacjentów umiera, wskazuje się, że najbardziej zagrożeni są ludzie starzy i osoby z innymi problemami zdrowotnymi. Pocieszanie się tym, że umierają starzy i bezbronni jest niegodziwe. Z drugiej strony sugerowanie świadomej próby eliminacji części populacji przeludnionej Ziemi jest pewnie nadużyciem, chociaż znając cynizm globalistów nie można tego wykluczyć. Rosnąca groza jest więc zrozumiała. Przerażał widok całych chińskich osiedli, zabijanych deskami, by mieszkańcy pozostali w domach. Przeraża ostatnia lawina zgonów we Włoszech i gwałtownie rosnąca liczba chorych na całym świecie.

W kontekście wypowiedzi włoskiego lekarza, dzielącego się dramatycznymi szczegółami walki z epidemią [która jego zdaniem jest gorsza od bomby] można łatwo sobie wyobrazić, że prawdziwa tragedia czeka w chwili, kiedy szpitale nie bedą w stanie zapewnić wszystkim chorym respiratorów i opieki. Ciężkie przypadki tego absolutnie wymagają.

Niestety, bakcyla nie można z powrotem złapać do probówki. pozostaje nam cierpliwość i rozsądek podczas codziennych, koniecznych działań. Wszyscy jesteśmy objęci kwarantanną. Robiąc zapasy i przygotowując się na najgorsze nie wpadamy w panikę, jak to się często sugeruje. Nie daliśmy się też zwariować. Koronawirus to nie jest poczciwa, chociaż bywa śmiertelna – grypa. To nieznana bestia wobec której jesteśmy bezbronni. Świat i jego piękno musimy obserwować z dystansu, pozbawieni możliwości podróży, swobodnego poruszania się i przebywania w ulubionych miejscach, czasem bez najbliższych, którzy znaleźli się w innej części świata. Musimy mimo to cieszyć się każdą chwilą tak, jakby życie płynęło niezmienionym nurtem. Tylko w ten sposób możemy pokonać chorobę i zło.

Nie wiemy, czy kiedykolwiek poznamy prawdę o szczegółach wybuchu epidemii i czy podejmowane środki prewencyjne, ograniczanie migracji, zamykanie szkół i uniwersytetów, mycie rąk, unikanie zgromadzeń i noszenie maseczek przyczynią się do szybkiego jej opanowania. Konieczne jest przeprowadzenie międzynarodowego śledztwa, które potwierdziłoby, lub wykluczyło laboratoryjne pochodzenie śmiercionośnego wirusa. Jeżeli rzeczywiście powstał on w próbówce, musimy wiedzieć, czy wydostał się przez przypadek, czy w rezultacie świadomego działania, czy może na skutek cynicznego, zaplanowanego eksperymentu na bezbronnej ludności całego świata.

.

Aleksander Rybczyński

Kroniki kwarantanny

No Comments, Be The First!

Your email address will not be published.